Jak zostać członkiem Suity

Aby pozostać naszym członkiem stowarzyszenia Suita, wypełnij deklarację członkostwa i wyślij na adres: stowarzyszenie.suita@gmail.com

Członkowie 

 

Anna Bednarczyk

Jestem użytkownikiem implantu od 2006 roku,  zdecydowałam się na wszczepienie sobie implantu, gdyż daje większe możliwości słyszenia niż aparat słuchowy, z którego nie miałam żadnych korzyści przy głębokim niedosłuchu. Chciałam słyszeć więcej i lepiej, duży wpływ na to miała rehabilitacja słuchowa, kontakt ze wszystkimi ludźmi, powoli przełamałam barierę komunikacyjną, choć nie było łatwo, gdyż bariera zawsze jest w nas, w naszej głowie, gdyż my osoby z wadą słuchu stawiamy sobie granice sami, z kim najlepiej rozmawiać, może tylko z bliskimi, bo będzie dla nas bardziej komfortowa sytuacja niż z innymi nowo poznanymi osobami czy z obcymi, więc warto obalić barierę komunikacyjną bezpośrednio choćby poprzez rozmowy ze wszystkimi ludźmi. Pod tym względem podjęłam pracę w aptece otwartej ponad 3 lata temu jako mgr farmacji mając bezpośredni kontakt z pacjentami, choć nie było na początku łatwo, gdyż leków jest ogrom i trzeba zapoznać się dobrze z nazwami leków i suplementów diety, nabrałam większego bagażu doświadczeń i coraz mi jest łatwiej  pracować z upływem czasu będąc w kontakcie z pacjentami. Daje mi to  satysfakcję, gdyż mogę normalnie funkcjonować dzięki implantowi ślimakowemu. Mam oczywiście zainteresowania, takie jak czytanie  książek, przejażdżki rowerowe z przyjaciółmi i z mężem, który jest informatykiem i dzielimy się swoim doświadczeniem z pracy, gdyż korzystam z programu informatycznego aptecznego w komputerze. Uwielbiam podróże, marzy mi się zwiedzić inne egzotyczne kraje. Uwielbiam spotkania w gronie najbliższych,  również z przyjaciółmi. Cieszę się, że stowarzyszenie SUITA organizuje co jakiś spotkania dla osób implantowanych i niedosłyszących, gdyż możemy podzielić się doświadczeniami słuchowymi, rozmawiać na temat rehabilitacji, nowoczesnych implantów czy procesorów mowy.

 

Klaudia Kowalczyk

Jestem Gdańszczanką mieszkającą w Warszawie. Tytuł inżyniera zdobyłam na Politechnice Gdańskiej, a obecnie jestem w trakcie studiów magisterskich w Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie. Interesuję się amatorsko fotografią, trochę sportem, podróżami oraz serialami.  Jestem niesłysząca od urodzenia, noszę aparaty słuchowe od drugiego roku życia. Komunikuję się werbalnie i rozwijam się wśród osób słyszących, pomimo głębokiej obustronnej wady słuchu. Zawdzięczam to logopedzie Pani Hani S., dziadkom, a w szczególności rodzicom, którzy mnie intensywnie rehabilitowali.

Do grona członków Stowarzyszenia Suita dołączyłam się w marcu 2017 roku. Uważam, że te stowarzyszenie jest świetną inicjatywą na rozpowszechnienie tego, że słyszący i niesłyszący są równi na poziomie intelektualnym. I, skromnie mówiąc, sądzę, że jestem idealnym przykładem.  ?

 

Agata Chaberska

Jestem studentką studiów magisterskich na kierunku Informatyki i Ekonometrii w Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego. Do Warszawy przyjechałam z Radomia. ? W wolnym czasie lubię robić zdjęcia, czytać książki bądź oglądać filmy. Wadę słuchu odkryto u mnie, gdy miałam roczek. Na lewym uchu noszę aparat słuchowy, a w 2005 roku na drugim uchu podjęłam się operacji wszczepienia implantu ślimakowego. Na co dzień głównie przebywam z osobami słyszącymi porozumiewając się językiem werbalnym.

Do Stowarzyszenia Suita dołączyłam się, gdyż chciałam poznać osoby, które są w podobnej sytuacji jak ja. Razem z tym Stowarzyszeniem możemy obalić wiele mitów na nasz temat. ?

Ryszard Chmal

Urodziłem się na peryferiach Warszawy oddalonej ok.20 km. Zanim ukończyłem 1 rok życia nagle zachorowałem na ropne  zapalenie opon mózgowych,trafiłem do szpitala, niestety jak się okazało byłem tam dwa razy. W wyniku tej choroby  straciłem w znacznym stopniu słuch,a dokładniej lewe ucho mam od urodzenia całkiem głuche a na prawe średnia utrata słuchu.W tym czasie nie było jeszcze takich aparatów słuchowych,więc miałem utrudnione funkcjonowanie w życiu.Gdy skończyłem 6 lat był problem do jakiej szkoły pójdę,bo oprócz wady słuchu mam też co bywa często w takich przypadkach wadę wymowy.Wiec pojechałem z tatą do instytutu głuchoniemych na próbę,ale pani dyrektor tego ośrodka uznała że jestem dla nich za dobry.Nie jestem przecież jeszcze głuchoniemy,tak więc pani psycholog po badaniach uznała że mogę spróbować w szkole masowej. Będę siedział w pierwszej ławce,nauczyciele będą o tym wiedzieć.Jak przyszłość pokazała nie był to dobry pomysł, źle się czułem w takiej szkole wśród dzieci słyszących normalnie mówiących. Gdyby chociaż było jeszcze 2-3 uczniów takich jak ja to z pewnością byłoby lepiej.Podobno w tym czasie nie było szkoły dla niedosłyszących,słabosłyszących.Ale kilka lat temu dowiedziałem się  że już była taka szkoła z klasami dla niedosłyszących.Nawet ośrodek jest taki specjalny w Otwocku,a ja mieszkałem w tym czasie już na linii otwockiej kilka stacji od Otwocka.Mimo tych trudności nauka mi szła nie najgorzej,zwłaszcza z matematyki byłem dość dobry.No cóż niektórzy nauczyciele traktowali mnie niekiedy ulgowo,patrzyli na mnie z litością itp. Niestety w tym czasie byłem bardzo osamotniony,z nikim się nie przyjaźniłem,nie miałem praktycznie kolegów,koleżanek itd. Gdy skończyłem 3 klasy szkoły podstawowej przeprowadziłem się do Warszawy,i znowu zaczęło się to samo,uprzedzanie dyrekcji,nauczycieli o mojej niepełnosprawności. A w klasach 5-8 było nawet jeszcze gorzej niż na początku szkoły,słuch mi się stopniowo pogarszał,a aparatu ciągle nie miałem,dopiero potem wyszły pudełkowe, okularowe ale były one nie wygodne.Używałem ich potem  sporadycznie np.w domu,w środku budynku itp.Na szczęście nie dotknęły mnie w tym czasie  inne choroby.Po ukończeniu szkoły podstawowej poszedłem do zawodowej mechaniczno-elektrycznej,a gdy skończyłem 18 lat poszedłem do pracy jako mechanik maszyn biurowych, lubiłem ta prace,Gdy już przepracowałem 20 lat złapały mnie napady zespołu miniera czyli wodniak błędnika. Moja kadrowa zaproponowała mi abym przeszedł na rentę inwalidzka co tez tak uczyniłem. I tak jestem na rencie do dzisiaj, moja największa pasja jest turystyka, podróże, zwiedziłem niemal pół Europy. Ciesze się że powstało takie stowarzyszenie suita, choć szkoda że nie istnieje od 10 lat. Tyle mojej krótkiej historii życiorysu.